ks. Bartosz Seruga MS

Mikropielgrzymka rowerowa (dzień 4)

Podsumowujemy czwarty dzień mikropielgrzymki.Upały na nasze szczęście ustąpiły, 🌥 dzięki czemu dzień minął nam błyskawicznie. Nawet nie mieliśmy czasu na zrobienie wielu zdjęć. Dzisiaj przepołowiliśmy wyprawę, więc bliżej nam do morza niż do gór 😃 Po drodze zjedliśmy typowy posiłek każdego mikropielgrzyma – smażone ryby. Mamy nadzieję, że kiedy dojedziemy nad Bałtyk, zjemy więcej takich skromnych, pielgrzymich dań 😜 Większą część naszej trasy pokonywaliśmy DW 728 – dziękujemy 🙋🏼‍♂️ kierowcom 🚚🚛🚌🚎🚐🚙 za cierpliwość i wyrozumiałość dla naszych zawrotnych prędkości! 🐌🐢

Mikropielgrzymka rowerowa (dzień 3)

Breaking news z trzeciego dnia mikropielgrzymki. Dzisiejszy etap był najdłuższy na trasie naszej mikropielgrzymki. Wczoraj zasypialiśmy w nienajlepszych nastrojach, zastanawiając się, jak poradzić sobie z prawie 140-kilometrowym odcinkiem, mając w perspektywie ogromne upały. Chcieliśmy na jeden dzień zamienić rowery na pociąg lub autostop, lub pozostawić bagaże w Staromieściu i dojechać „trupiarką” do Odrzywołu. Jednak pierwsze kilometry przejechane rowerem minęły nam bardzo szybko, co od razu dodało nam skrzydeł. Sił dodawali nam również tubylcy, którzy w godzinach przedpołudniowych siedzieli przed swoimi domami i wznosili motywujące okrzyki. W zniesieniu upałów 🌤 bardzo pomogły nam lasy 3 województw: śląskiego, świętokrzyskiego i łódzkiego, przez które biegła nasza trasa. Za cień drzew serdecznie dziękujemy regionalnym dyrekcjom Lasów Państwowych 🤗🌲🌳🙂 Kryzysowe godziny przetrwaliśmy także dzięki entuzjazmowi miejscowych koneserów tanich win, którzy tłumnie gromadzili się przy naszych postojach. Szczęśliwie dotarliśmy do celu, czyli do Odrzywołu po 11 godzinach kręcenia 🚴🏼 Dziś pamiętaliśmy również o 73 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, słuchając pieśni patriotycznych 📻 i zatrzymując się o godz. 17.00 na chwilę ciszy 🇵🇱 Mikropielgrzymkowy dzień zakończyliśmy Mszą św. o godz. 21.00. 😇 Warszawo, przybywamy! Czekaj na nas jutro z otwartymi ramionami Alej Jerozolimskich!

Mikropielgrzymka rowerowa (dzień 2)

Drugi dzień mikropielgrzymki.  Wczorajsza droga do Krakowa prowadziła nas przez niewysokie góry. Również dzisiaj pokonywaliśmy trasę w stronę Staromieścia, jadąc przez mniejsze i większe wzniesienia. W ciągu dnia słońce mocno przypiekało, ale niebo ulitowało się trochę nad nami i na swojej powierzchni rozrzuciło kłębiaste chmury, które pomogły przetrwać upały 🌤 Dzięki bułkom z gulaszem angielskim na niektórych odcinkach mieliśmy szansę rozwinąć zawrotną prędkość, niestety ciągle hamował nas topiący się asfalt i dlatego nie mogliśmy jechać w planowanym tempie… Jan zaliczył dziś niegroźny upadek, ale to tylko dlatego, że nie zauważył, jak Szymon dokumentuje na Snapchacie nasze bohaterskie dokonania. Do Staromieścia dojechaliśmy w planowanym czasie, czyli przed godziną 17.00 Teraz odpoczywamy, nadrabiamy zaległości modlitewne oraz fejsbukowe i moczymy nogi w rozmaitych medykamentach. Jutro przed nami najdłuższy etap, bo do Odrzywołu mamy prawie 140 km 🚴🏼 Mamy jednak nadzieję że Wasze wsparcie i modlitwa pomogą nam gładko przejechać ten ciężki odcinek.

Mikropielgrzymka rowerowa (dzień 1)

Co u nas po pierwszym dniu mikropielgrzymki? Słońce, podjazdy na trasie do Gdowa i Wieliczki oraz wzmagający się ruch samochodów dał nam się mocno we znaki 😕 Wybaczcie, że na FB nie dawaliśmy informacji na bieżąco – szybko się zorientowaliśmy, że będzie to zbyt trudne... 🤔 Za to wysłaliśmy trochę snapów – Jan dzielnie radzi sobie w roli reportera. Z kolei Szymon pilnuje trasy, a mnie,  pozostaje ciagle ich doganiać 😆😎 Aha, no i jestem jeszcze kierownikiem pielgrzymki, więc dbam o wysoki poziom duchowy uczestników. Jedzie z nami również ks. Piotr Komisarz MS, który jest jednocześnie kwatermistrzem, kierowcą „trupiarki”, trenerem i kibicem – na każdym trudniejszym dystansie motywuje do walki 👏😂Pozdrawiamy wszystkich obserwujących i powoli kładziemy się do łóżek 🛌🛌🛌🛌 Jutro kolejny dzień zmagań – pocieszamy się, że to „tylko” 87 km!

Oblicze miłosierdzia

Film dokumentalny, którego głównym tematem jest miłosierdzie.

Poznamy historię i znaczenie Bożego Miłosierdzia w naszych burzliwych czasach. Papież Franciszek zainspirował miliony zachęcając do przyjęcia Miłosierdzia, które przynosi nadzieję.

Cały film: https://vod.tvp.pl/29940522/oblicze-milosierdzia

Akt oddania się miłosierdziu Bożemu:

O najmiłosierniejszy Jezu, Twoja dobroć jest nieskończona, a skarby łask nieprzebrane. Ufam bezgranicznie Twojemu miłosierdziu, które jest ponad wszystkie dzieła Twoje. Oddaję się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń, ażeby w ten sposób móc żyć i dążyć do chrześcijańskiej doskonałości. Pragnę szerzyć Twoje miłosierdzie poprzez spełnianie dzieł miłosierdzia, tak wobec duszy, jak i ciała, zwłaszcza starając się o nawrócenie grzeszników, niosąc pociechę potrzebującym pomocy, chorym i strapionym. Strzeż mnie więc, o Jezu, jako własności swojej i chwały swojej. Jakkolwiek czasami drżę ze strachu, uświadamiając sobie słabość moją, to jednocześnie mam bezgraniczną ufność w Twoje miłosierdzie. Oby wszyscy ludzie poznali zawczasu nieskończoną głębię Twego miłosierdzia, zaufali Mu i wysławiali Je na wieki. Amen.

Grafika pochodzi ze strony http://misericors.org

Zstąpienie Pana do Otchłani

Starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.
Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i synem Ewy.
Przyszedł więc do nich Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: "Pan mój z nami wszystkimi!" I odrzekł Chrystus Adamowi: "I z duchem twoim!" A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.
Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim, którzy będą twoimi synami, i moją władzą rozkazuję wszystkim, którzy są w okowach: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!
Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, abyś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych. Powstań ty, który jesteś dziełem rąk moich. Powstań ty, który jesteś moim obrazem uczynionym na moje podobieństwo. Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba.
Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie.
Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz.
Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa.
Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.
Powstań, pójdźmy stąd! Niegdyś szatan wywiódł cię z rajskiej ziemi, Ja zaś wprowadzę ciebie już nie do raju, lecz na tron niebiański. Zakazano ci dostępu do drzewa będącego obrazem życia, ale Ja, który jestem życiem, oddaję się tobie. Przykazałem aniołom, aby cię strzegli tak, jak słudzy, teraz zaś sprawię, że będą ci oddawać cześć taką, jaka należy się Bogu.
Gotowy już jest niebiański tron, w pogotowiu czekają słudzy, już wzniesiono salę godową, jedzenie zastawione, przyozdobione wieczne mieszkanie, skarby dóbr wiekuistych są otwarte, a królestwo niebieskie, przygotowane od założenia świata, już otwarte".

Moc krwi Chrystusowej

Katecheza chrzcielna św. Jana Chryzostoma, biskupa

Chcesz poznać moc krwi Chrystusa? Trzeba się cofnąć do jej prawzoru i wspomnieć jej typ opisany na kartach Starego Testamentu.
Mojżesz poleca: "Zabijcie baranka i jego krwią pokropcie próg i odrzwia waszych domów". Co mówisz, Mojżeszu? Czyż krew nierozumnego zwierzęcia może ocalić człowieka, istotę rozumną? Owszem, może, lecz nie dlatego, że jest to krew, ale dlatego, że jest ona obrazem krwi Zbawiciela. Dlatego też obecnie prędzej ucieka nieprzyjaciel, gdy ujrzy już nie odrzwia skropione krwią, która była tylko obrazem, lecz rozjaśnione krwią prawdy usta wiernych - odrzwia świątyni poświęconej Chrystusowi.
Chcesz poznać jeszcze inną moc tej krwi? Przypatrzmy się, skąd zaczęła płynąć - i z jakiego wytrysnęła źródła. Wypłynęła ona z samego krzyża i wzięła początek z boku Zbawiciela. Czytamy bowiem w Ewangelii, że po śmierci Jezusa, gdy On jeszcze wisiał na krzyżu, jeden z żołnierzy zbliżył się, włócznią przebił Mu bok, i natychmiast wypłynęła krew i woda. Woda była obrazem chrztu, a krew Eucharystii. Żołnierz więc przebił Mu bok i otworzył wejście do świątyni, a ja tam znalazłem cudowny skarb, i cieszę się ze wspaniałych bogactw. To więc się stało z Barankiem: Żydzi Go zabili, a ja zebrałem owoc ofiary.
"Z przebitego boku wypłynęła krew i woda". Nie chcę, abyś, słuchaczu, przechodził obojętnie wobec tak wielkich tajemnic, zostaje bowiem jeszcze inny i tajemny sens. Powiedziałem już, że woda i krew są obrazem chrztu i Eucharystii. Z tych dwóch sakramentów bierze swój początek Kościół "przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym", to znaczy przez chrzest i Eucharystię, które wywodzą się z boku Zbawiciela. Kościół więc powstał z boku Chrystusa, podobnie jak z boku Adama wyszła jego małżonka, Ewa.
Dlatego świadczy o tym św. Paweł, kiedy mówi: "Jesteśmy z Jego ciała i z Jego kości" - a ma on tu na myśli bok Chrystusa. Albowiem jak z boku Adama Bóg stworzył kobietę, tak też Chrystus dał nam ze swego boku wodę i krew, z których utworzył Kościół. I tak jak Bóg wyprowadził Ewę z głęboko uśpionego Adama, tak też Chrystus po śmierci dał nam wodę i krew.
Widzicie więc, jak Chrystus połączył się z oblubienicą, widzicie, jakim żywi nas pokarmem. Dzięki temu samemu pokarmowi rodzimy się i żywimy. Jak matka powodowana naturalną miłością do dziecka, spieszy, by je nakarmić własnym mlekiem i krwią, tak Chrystus poi swoją krwią tych, których odrodził.

Homilia – 19.03.2017 r.

Nie będziesz mi mówił jak mam żyć (J 4, 5-42)

III niedziela Wielkiego Postu

Z Ewangelii według św. Jana

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

Homilia jest wprowadzeniem do rekolekcji akademickich w parafii pw. Matki Bożej Saletyńskiej w Rzeszowie. Całość można znaleźć tutaj.

Akcja ratunkowa

Pewnie nie raz zastanawiałeś się, po co rozważanie Drogi Krzyżowej

Po co znowu przyglądać się męce Jezusa, zatapiać się w Jego ranach, oglądać Jego ludzką bezradność. Po co to wszystko? Być może zadawałeś też sobie pytanie, jak dobrze uczestniczyć w tym nabożeństwie.

Droga Krzyżowa powstała dla upamiętnienia cierpień Chrystusa. Już w czasach starożytnych pielgrzymi, którzy przybywali do Jerozolimy, nawiedzali miejsca ostatniej drogi Jezusa i rozważali Jego mękę. W Kościele Zachodnim ten zwyczaj przyjął się na przełomie XII i XIII wieku. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej składa się z czternastu stacji, które nawiązują do ostatnich wydarzeń z ziemskiego życia Zbawiciela. Jest wiele sposobów przeżywania tego nabożeństwa. Od najczęściej spotykanych, polegających na głośnym odczytaniu rozważań w kościele, po różne wizualizacje, inscenizacje, a nawet wykonania rockowe. Wszystko po to, żebyś lepiej rozumiał, po co Jezus zgodził się umrzeć na krzyżu. Drogę Krzyżową możesz rozważać samemu albo wspólnie. W kościele, w domu lub na zewnątrz – w parku bądź na ulicy. To nabożeństwo nie ma ograniczeń związanych z miejscem czy wiekiem. Również nie jest zarezerwowane tylko na czas Wielkiego Postu. Możesz więc ją bez obaw odprawiać przez cały rok.

Co jest ważne?

Droga Krzyżowa to czas, w którym można adorować Jezusa, podobnie jak Hostię w monstrancji. To On stanowi jej centrum, Jego poświęcenie i miłość do człowieka. Mogłoby się wydawać, że w takim razie najlepiej usiąść i płakać, zamknąć oczy i pogrążyć się w zadumie. Ale chyba nie tego Jezus pragnie. Myślisz, że podczas nabożeństwa chciałby po raz kolejny spotykać na swojej drodze płaczące niewiasty albo łkających mężczyzn? Jezus nie po to umierał, żebyś ty teraz płakał i zawodził nad Jego cierpieniem. Jeżeli płakać – to tylko nad sobą, nad swoimi grzechami i brakiem odpowiedzi na Jego miłość.

Wolny wybór Jezusa

Chyba najczęściej zapominamy o tym, że Jezus sam przyjmuje cierpienie. Jest to Jego wolny wybór, co wcale nie oznacza, że łatwy. Przypomnij sobie choćby modlitwę Jezusa w Ogrójcu, którą zanosił do Ojca, zlany krwawym potem. To, co zrobił Jezus, trzeba odczytywać jako wypełnienie woli Ojca, który każdego człowieka chce wyzwolić od grzechu oraz jako drogocenny dar. Ten dar to śmierć na krzyżu, która wybawia mnie od śmierci wiecznej. Tego chciał Jezus i tego ja potrzebowałem.
Rozważanie Drogi Krzyżowej ma ci pomóc, byś uświadomił sobie ogromną miłości Boga do ciebie. Jezus od początku swojego ziemskiego życia pokonuje szczególną drogę, na której ciągle uniża się dla człowieka. Kiedy się rodzi, nie wybiera pałacu, ale stajnię, ogołocenie, ubóstwo. Zanim rozpocznie publiczną działalność, udaje się nad Jordan, gdzie staje pośród grzeszników, słucha słów Jana Chrzciciela i przyjmuje chrzest jak ci, którzy pragnęli nawrócenia. Umiera śmiercią hańbiącą, jak zbrodniarz, okazując swoją wielką miłość do ludzi, bo nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13). Dla zbawienia człowieka wystarczyłaby tylko jedna kropla krwi Chrystusa. Ale czy byłaby zauważona? Kto wie, może gdyby nie Jego potworna męka, człowiek w ogóle nie zwróciłby na Niego uwagi?
Podczas swojej męki Jezus najbardziej pragnął, żeby człowiek dał się zbawić, pozwolił pojednać się z Bogiem. Odpowiedz na to niezwykłe zaproszenie Jezusa. Kiedy spojrzysz na Drogę Krzyżową jako akcję ratunkową dla twojego życia, to wtedy nabożeństwo to stanie się dla ciebie bliskie. Postawa otwartości, dziękczynienia – tego oczekuje od ciebie Jezus, kiedy przychodzisz towarzyszyć Mu w tej ostatniej drodze. Rozważając mękę Chrystusa, głębiej poznajesz i rozumiesz Jego miłość.

Miernik miłości?

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej może wydawać się nużące i zbędne. Ale z całą pewnością to miernik naszej otwartości na miłość Jezusa. Gdzie brakuje więzi i bliskości, tam będzie się wkradała nuda, zniechęcenie, a może i nawet odrzucenie. Ale Jezus nie krzyczy, nie wścieka się – przypomina o tym prorok Izajasz (53, 7): Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Jezus nie potrzebuje współczucia, On przede wszystkim potrzebuje twojej bliskości i obecności.

Przygotowanie

Jak w takim razie dobrze przygotować się do tego nabożeństwa? Nie bez powodu Kościół przypomina nam o nim podczas Wielkiego Postu. W tym czasie staramy się poprawiać nasze życie, nasze relacje z Bogiem, z najbliższymi. Najlepsze przygotowanie to wyciszenie i zwrócenie swoich myśli ku Jezusowi, Jego wolności i otwartości na każdego człowieka. Właśnie podczas Drogi Krzyżowej Jezus wskazuje nam właściwy kierunek dla naszego życia. Tym kierunkiem jest Bóg Ojciec i Jego otwarte ramiona, z którymi ciągle na nas czeka.
Przeżywanie nabożeństwa Drogi Krzyżowej nie jest łatwe. Ale tak samo nie jest łatwe noszenie codziennego krzyża, upokorzeń czy porażek. Chrystus przez swoją drogę męki uczy, jak być w stałym kontakcie z Bogiem Ojcem. Bez Ojca, bez Jego Opatrzności ta droga nie miałby sensu.
W Ewangelii wg św. Marka Jezus mówi: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mk 8, 34). Krzyż to nie przekleństwo. Kto pójdzie za Jezusem drogą krzyża, ten będzie miał pełny udział w Jego zwycięstwie i chwale. Nie zapominaj o tym, rozważając Drogę krzyżową.

-------------------------------------------------

A mogło być inaczej...