Homilia – 28.01.2015 r.

Boża rozrzutność

Na samym początku lektury Ewangelii zwraca uwagę szeroki gest siewcy. Ziarno jest rzucane w każdym kierunku i wydaje się, że trafia wszędzie. Dla siewcy nie ma lepszego czy gorszego miejsca. Nie patrzy, gdzie rzuca, nie chodzi i nie zbiera źle wyrzuconych ziaren. Jakby miał ziarna pod dostatkiem i nie liczył się z jego stratą albo jakby wiedział, jak cenne jest ono dla ziemi. Bóg, który jest siewcą, troszczy się o to, żeby nigdzie nie zabrakło Jego słowa. Jest rozrzutny w swoim sposobie działania.
Zapytasz, jak możesz usłyszeć to słowo? Jak je zauważyć go nie zlekceważyć? Wcześniej Jezus w czasie swej publicznej działalności rozsiewał Boże słowo, a teraz gdzie go szukać?
Również dzisiaj Bóg chce z nami dialogować i próbuje napełnić nas swoim słowem. Ważne, byśmy mieli otwarte oczy na Boga, byśmy chcieli słuchać Jego słowa i choć trochę otwierać serce na Jego pomysły. Gdzie zatem szukać słowa Bożego? Przede wszystkim w Piśmie Świętym – księdze o miłości, którą Bóg ma dla każdego człowieka. To lektura, z którą niekiedy ciężko się zmierzyć, na którą nieraz brakuje czasu. A wystarczy przeczytać któryś z psalmów lub kilka wersetów, a może nawet rozdział Ewangelii – bo za niewiele, co Ci składam Boże, płacisz stokrotnie… (z Liturgii Godzin). Kolejną okazją są napotykani ludzie, oni też mogą zasiewać w nas Boże słowo – w kontakcie bezpośrednim, w czytanych książkach, w mediach. Inną możliwością są natchnienia, które słyszymy w naszym sumieniu. A także czytanie znaków czasu, których Pan Bóg nie szczędzi, bo wie, ile tracimy odchodząc od Niego – stajemy się smutni, przygnębieni i nie dostrzegamy piękna, którym Pan Bóg nas obdarza. On ma szeroki wachlarz możliwości, ale czy my chcemy Go jeszcze słuchać?
Ziarno spadło w różne miejsca, ale tylko jedna gleba przynosi pokaźny owoc. Jak być tą ziemią urodzajną? Żeby słowo Boże mogło w nas wydawać owoce – żebyśmy patrząc, widzieli i dostrzegali, a słuchając, słyszeli i rozumieli – musimy zatrzymać się, złapać oddech, wyciszyć się i wsłuchać w Boże natchnienia. Potrzeba oddać Mu trochę czasu, by ziarno mogło wydawać owoce. To, co robimy po łebkach najczęściej przynosi marne owoce. Spróbujmy na nowo, inaczej, z większym zapałem!
Pamiętajmy! Nigdy nie jest za późno, aby na nowo wsłuchać się i zachwycić Bożym przesłaniem. Bóg jest cierpliwy i każdemu z nas daje szanse. Prośmy o otwartość na słowo Boże.

Kategoria: homilia, Warszawa
Tagi: